Misje według założyciela cz.I
Myśli Melchiora de Bresillac
1 stycznia 2018
Idee biskupa de Bresillac na temat misji przewijają się wszystkich jego licznych pismach, które pozostawił po sobie. Wyraźnie widoczne są również w sposobie, w jaki przeżywał swoje powołanie misyjne.
Według biskupa de Bresillac istnieją dwa fundamentalne wymagania, które trzeba wspierać jednocześnie, a mianowicie biskup z ogromną troską pochylał się nad kwestią tożsamości misyjnej, która sprawia, że misjonarz jest kimś wyjątkowym wśród innych pracowników winnicy Pańskiej. Biskup mocno podkreślał fakt, że misjonarz nie definiuje się przez tytuł, który otrzymał ani przez sam akt posłania, ale przez charakter i jakość swojej pracy misyjnej. Koncepcja pracy misyjnej, którą propagował bp. de Bresillac opierała się na idei apostolatu prowadzonego na pograniczach wiary i niewiary i skierowanego do ludzi najbardziej opuszczonych przez Kościół, którzy nigdy jeszcze nie słyszeli o Jezusie Chrystusie. Jeśli więc misjonarz jest pierwszym zwiastunem Ewangelii tym samym jest również „apostołem zakładającym nowe Kościoły”. Kluczem do zakładania nowych Kościołów była dla bp. de Bresillac formacja lokalnego kleru. Ni chodziło tutaj o formację pojedynczych księży, ale o tworzenie kleru lokalnego, który mógłby przejąć w swoje ręce różne aspekty pracy pastoralnej w kanonicznie ustanowionych diecezjach, a z czasem dać Kościołowi spośród swego grona swoich własnych biskupów.
Zadanie to nie należało tylko do tych misjonarzy, którzy pracowali w seminariach (trzeba zaznaczyć, że biskup de Bresillac nie uważał Seminariów Duchownych za jedyne miejsce i formę kształcenia księży). Przeciwnie, każdy misjonarz odpowiedzialny jest za adekwatną formację tych ludzi, którzy dążą do kapłaństwa, wspierać ich i pomagać w stawaniu się prawdziwymi uczniami Jezusa Chrystusa.
Jeśli chodzi więc o te dwa wymagania działalności misyjnej: głoszenie Ewangelii i tworzenie lokalnego kleru, biskup de Bresillac uważał, że należy to czynić jednocześnie; gdyby nie było to możliwe, gotowy był na jakiś czas pozostawić pracę ewangelizacyjną i poświęcić się całkowicie formacji lokalnego kleru. Biskup de Bresillac był gotów dać pierwszeństwo tworzeniu kleru lokalnego nad bezpośrednim nawracaniem pogan, wychodząc z założenia, że postęp chrześcijaństwa na danym terytorium nie może się realizować bez ugruntowanego Kościoła lokalnego oraz miejscowych księży i biskupów.
Wolność od przywiązań
Biskup de Bresillac zawsze mocno podkreślał, że trud włożony przez misjonarzy jest tylko częścią znacznie szerszego procesu zakładania nowego Kościoła. Jeśli w którymś momencie misjonarz nie będzie w stanie opuścić tego co wypracował do tej pory w pocie czoła, choćby to go drogo kosztowało, proces ten może zostać w poważny sposób zahamowany. Dla biskupa de Bresillac ta wolność wewnętrzna, czyli niezależność w stosunku do miejsc, ludzi, rzeczy, powinna być podstawową cecha każdego, kto pragnie żyć swoim powołaniem misyjnym. Misjonarz jest tym - pisał biskup de Bresillac, który: „pozbawiony owoców swojej długiej i ciężkiej pracy misyjnej idzie wciąż dalej, samotnie, jak za pierwszych dni swojej posługi do ludzi, którzy ofiarują mu tylko nowe troski.” Tylko przez taką umiejętność bycia wolnym od przywiązań misja może stać się Kościołem, który sam stanie się otwartymi drzwiami dla nowych misji i nowych Kościołów.
Nadzwyczajna służba
Biskup de Bresillac określał posługę wykonywaną przez misjonarzy, jako posługę „nadzwyczajną” i odróżniał ją od posługi „zwyczajnej” wykonywanej przez kapłanów we wspólnotach ugruntowanych już Kościołów. Jednocześnie był on też realistą i wiedział, że spośród tych, którzy wyjeżdżają, aby być prawdziwymi misjonarzami poświęcającymi się bezpośrednio nawracaniu pogan i zakładaniu nowych Kościołów będą też i tacy, których okoliczności zmuszą do posługi „zwyczajnej” jako proboszczowie w parafiach, dyrektorzy szkół, administratorzy w diecezjach, nauczyciele. To nie jest najlepsze rozwiązanie, ale czasami konieczne, które trzeba przyjąć, aż do momentu, kiedy lokalne duchowieństwo będzie w stanie przejąć te obowiązki „posługi zwyczajnej”.
Inkulturacja
Biskup de Bresillac przekonany był o tym, że nie może istnieć inna wersja wiary katolickiej jak tylko wiara Kościoła rzymskiego, natomiast forma jej wcielania w różne kultury nie może być narzucona arbitralnie. Chrześcijaństwo powinno wszczepiać się w dane kultury wykorzystując wartości, idee i zwyczaje, które nie są przeciwne wierze chrześcijańskiej, a które bliskie są danej kulturze czy religii. Z tej samej racji, Kościół nie powinien się bać odcinać i odrzucać tych gałęzi danej kultury, których nie da się pogodzić z wiarą chrześcijańską.
Lokalne duchowieństwo
Przekonanie bp de Bresillac o konieczności tworzenia lokalnego duchowieństwa, wywodzącego się z terenów misyjnych, wykształciło się jeszcze za czasów jego pobytu w nowicjacie Paryskich Misji Zagranicznych w Paryżu. Przybywając tam w 1841 poznał innego seminarzystę Jean Luquet z diecezji Langres i wspólnie podjęli systematyczne studia nad tradycją misyjną Kościoła, badając jednocześnie teorię i praktykę jak również zagłębili się w doświadczenia misyjne Paryskich Misji Zagranicznych. Przez siedem miesięcy intensywnych studiów utworzyło się głębokie przekonanie przyszłego biskupa de Bresillac o konieczności tworzenia lokalnego duchowieństwa, przekonanie to zostało ugruntowane później w trakcie jego pracy misyjnej w Indiach. Przekonanie to nie odnosiło się jedynie do misji w Indiach, ale we wszystkich krajach misyjnych i stało się dla SMA priorytetem ewangelizacji. […]
W czasie dwunastu lat pracy misyjnej w Indiach bp de Bresillac napotkał mocny opór ze strony Zakonów ewangelizujących ten kraj, jak również ze strony wielu swoich współbraci w kwestii tworzenia kleru lokalnego. Wśród licznych przyczyn takiej postawy przeciwnej formowaniu duchowieństwa lokalnego bp de Bresillac zauważył przede wszystkim uprzedzenia rasowe i konserwatyzm, oparty na lęku i egoizmie. Przeciwnicy idei kleru lokalnego uważali że takie przedsięwzięcie jest niemożliwe i niepotrzebne, oraz że Kościół może bardzo dobrze się rozwijać w krajach misyjnych bez lokalnego duchowieństwa. Biskup de Bresillac, Luquet i kilku innych misjonarzy byli całkowicie przeciwni takiemu pojmowaniu idei misji. Biskup de Bresillac uznał, że jak do tej pory nigdy nie została właściwie podjęta próba utworzenia miejscowego duchowieństwa, z ogromną szkodą dla wiernych. Jeśli Misje kontynuowane będą tylko przez duchowieństwo przybywające z różnych krajów europejskich, bez udziału miejscowego kleru, jak to było w przeszłości, nieustannie trwać będą konflikty pomiędzy Zgromadzeniami Zakonnymi i ścierać się będą interesy duchowe z politycznymi. Co gorsze, Kościół nigdy nie zakorzeni się prawidłowo na tych ziemiach.
Biskup de Bresillac stanowczo twierdził, że owszem, europejscy misjonarze mogą nawracać pojedynczych ludzi, ale żeby całe narody mogły się nawrócić konieczne jest lokalne duchowieństwo, wywodzące się z tych narodów. Dopóki Indie, jak i inne kraje misyjne będą miały tylko obcych misjonarzy dopóty pozostaną krajami głęboko niewierzącymi. Sytuacja może jednak się zmienić wraz z utworzeniem duchowieństwa lokalnego na czele którego stać będą miejscowi biskupi, wspierani przez misjonarzy z zewnątrz. Do tego niezbędna jest jeszcze adaptacja Kościoła do lokalnej kultury i wspólne zaangażowanie wszystkich w proces formacji chrześcijan.
Marion Bresillac nie tylko był przekonany, że formacja kleru lokalnego jest absolutnie konieczna do ewangelizacji ludów i rozwoju Kościoła w krajach misyjnych, ale również uważał, że jest to całkowicie możliwe. W czasie swojego pobytu w Indiach starał się za wszelką cenę przekonać swoich współbraci do tej idei, argumentując to tym, że do tej pory nie uczyniono praktycznie nic w kierunku rekrutacji, edukacji i formowaniu miejscowego duchowieństwa, a ta mała liczba lokalnych księży, która już istniała była bardzo źle traktowana przez misjonarzy. Potrzeba cudu, aby ci, którzy zostali już wyświęceni stali się dobrymi kapłanami - mówił biskup de Bresillac.
W innych okolicznościach, twierdził bp de Bresillac, księża z Indii tworzyliby wspaniałe duchowieństwo. Szukał potwierdzenia swojego punktu widzenia będąc przełożonym w seminarium w Pondichery i później, kiedy był już biskupem. Przysporzyło mu to wielu wrogów, ale w tej sytuacji jak i w wielu innych przeciwnościach okazywał wytrwałość i stałość.
CDN