Bo jak śmierć potężna jest miłość ... Pnp 8,6

Kazanie z Mszy Św. pogrzebowej + ks. Adama Bartkowicza SMA

28 marca 2018

Drodzy Bracia i Siostry

Gromadzimy się tutaj dzisiaj, w tym pięknym kościele, na można by powiedzieć smutnej okazji. Jest nią śmierć ks. Adama Bartkowicza ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. Jego odejście do Pana było dla nas wszystkich ogromnym szokiem. Wciąż, jakby nie do końca, dociera do nas fakt, że nie ma go wśród nas w taki sposób fizyczny i na tym świecie nigdy go już nie zobaczymy.

Ks. Adam odszedł bo kochał i to kochał do końca! Ale jesteśmy tutaj, aby przede wszystkim dziękować Bogu za Jego życie i posługę kapłańską i misyjną. Jesteśmy tutaj nie przede wszystkim z powodu smutku spowodowanego Jego odejściem, ale z powodu Jego służby dla Afryki – jesteśmy aby celebrować jego życie, czyli to, co Bóg dokonał w życiu tego, który poszedł za Nim.

Gromadzimy się tutaj na ofierze eucharystycznej w Wielkim Tygodniu. Jest to niezwykły okres roku liturgicznego. Jest to czas, kiedy ból, cierpienie związane z męką i ukrzyżowaniem Chrystusa, łączą się z radością zmartwychwstania. Jest to swoisty paradoks chrześcijaństwa! To cierpienie i radość przypominają nam o tym, że wierzymy w kochającego Boga, który sam cierpiał, aby pokazać nam jak bardzo nas kocha. Głęboko wierzymy w prawdę o Ukochanym Bogu wyrażoną przez św. Pawła w Liście do Rzymian, kiedy pisze: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru” (Rz 8:28). Bóg współdziała we wszystkim…

Ks. Adam urodził się 1 kwietnia 1983 roku, a więc za kilka dni byłyby jego 35 urodziny. Pochodził z Dębicy koło Tarnowa. Do nas w Borzęcinie dołączył 15 lat temu, w 2003 roku. Po 3 latach studiów u Ks. Pallotynów w Ołtarzewie, ks. Adam pojechał na kurs języka angielskiego do Manchesteru, a rok później na rok stażu pastoralnego do Tanzanii. W 2008 w Calavi, w Beninie, odbył rok nowicjatu. Potem, 4 lata był w Kenii, studiując teologię w Tangaza College. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 czerwca 2013 roku i przez 5 kolejnych lat pracował jako misjonarz w Tanzanii. Jego ostatnią parafią była parafia na wyspie Ukara w diecezji Bunda.

Jako formator, spędziłem z ks. Adamem trzy lata: rok w Manchesterze i 2 lata w Nairobi. Był osobą, która całym sercem była zafascynowana Afryką. Tam chciał żyć i tam chciał pracować głosząc Słowo Boże wśród tych, którzy o miłości Bożej jeszcze nic lub bardzo mało słyszeli, na obszarach pierwszej ewangelizacji.

Był on wierny misyjnemu charyzmatowi Założyciela Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, Bpa Melchiora de Mariona Brésillac, który pisał: „Stowarzyszenie Misji Afrykańskich ma jako swój podstawowy cel ewangelizację krajów Afryki, które najbardziej potrzebują misjonarzy” (Brésillac, Mission Documents, 169). Świadom daru swojego powołania i daru wiary, ks. Adam chciał się dzielić tym, co w życiu uważał za najcenniejsze – wiarą w Jezusa Chrystusa. Był osobą skromną, nie lubił i nie szukał rozgłosu, preferował to ewangeliczne ostatnie miejsce. Wszyscy, którzy go poznali wiedzieli, że mogli na niego liczyć. Zawsze był gotowy, aby pomagać innym.

Współbracia opowiadali mi o pięknym zwyczaju który miał ks. Adam. Zawsze przed otwarciem Biblii i przed jej zamknięciem całował ją na znak ogromnego szacunku dla Słowa Bożego.

Ks. Adam bardzo lubił samoloty. Było to Jego hobby. Czasami nie mógł sobie przypomnieć jakiegoś słówka po angielsku czy swahili, ale jeżeli ktoś zadał mu pytanie ile jest miejsc siedzących w nowym Dreamlinerze firmy Boeing, albo jak daleko może polecieć nowy Airbus 380 – mógł to wyrecytować bez chwili zastanowienia. Miał on plan aby swoje hobby przekształcić w konkretne zaangażowanie misyjne – myśląc o odległych wioskach masajskich w Tanzanii, chciał zrobić kurs pilota, by móc docierać do Masajów z Dobrą Nowiną.

Ks. Adam wiedział jak ważne było jego powołanie misyjne. Był, cytując słowa naszego Założyciela: „Misjonarzem z głębi serca”. Było to powołanie, które tak bardzo przypominało powołania wielkich postaci Starego i Nowego Testamentu. Ks. Adam poszedł za głosem powołania misyjnego a nie było to łatwe powołanie. Jak Abrahama, Bóg poprosił go, aby wyszedł ze swojej ziemi dębickiej, aby opuścił swoją rodzinę, przyjaciół, kulturę, język i aby udał się do kraju, który Bóg mu wskazał (por. Rodz 12:1-5). Jak Samuel odpowiedział  Bogu: „Oto jestem” (1Sam 3:4) i jak Izajasz dodał: „… Poślij mnie” (Iz 6: 8). To misyjne posłuszeństwo doprowadziło go do „krańców ziemi” (por. Dz 13:47). I jak Chrystus, oddał życie za swojego przyjaciela (por J 15:13; 1J 3,16).

Na swoim obrazku prymicyjnym 5 lat temu, ks. Adam umieścił słowa z księgi proroka Jeremiasza: „Pójdziesz do kogokolwiek cię poślę i będziesz mówił, co ci polecę” (Jer 1:7). Został przez Boga posłany do Afryki, jako misjonarz i ksiądz. Wstępując do SMA, zdecydował poświęcić się na całe życie pracy w Afryce i wśród ludzi pochodzenia afrykańskiego. Chciał pracować tam jako misjonarz ad gentes, czyli wśród ludzi, gdzie Ewangelia nie była jeszcze głoszona.

Ks. Adam zdawał sobie sprawę z tego, jak ważna była Jego rola jako ambasadora Chrystusa (por. 2Kor 5:20) – był tym, który jako kapłan reprezentował Chrystusa w czasie celebracji Eucharystii, kiedy głosił Słowo Boże, kiedy siadał z ludźmi do posiłku i słuchał o ich codziennych sprawach, próbując wnieść światło Ewangelii do ich życia. Był Bożym kapłanem. Niósł ludziom w Tanzanii Dobrą Nowinę o tym, że Bóg ich kocha, że każda osoba jest ważna, że każda osoba ma prawo usłyszeć o Chrystusie.

Głęboko wierzył, że orędzie ewangeliczne nie zostało przeznaczone dla małej garstki wtajemniczonych, ale dla wszystkich (por. EN 57; RM 40), bo przecież Bóg pragnie aby wszyscy zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (por. 2Tym 2,4). Przypominał ludziom o tym, że ich proste i trudne życie, które w oczach świata mogłoby się wydawać czymś małowartościowym, było ważne, bo przecież każdy z nich został stworzony z miłości i do miłości przez wspaniałego i kochającego Boga.

Ks. Adam znał słowa naszego wielkiego Rodaka i Misjonarza, św. Jana Pawła II, który w Redemptoris Missio (40) napisał: ''Działalność misyjna stanowi jeszcze dziś największe wyzwanie dla Kościoła. U schyłku drugiego tysiąclecia Odkupienia coraz bardziej oczywisty staje się fakt, że narody, które nie otrzymały jeszcze pierwszego przepowiadania o Chrystusie, stanowią większość ludzkości.''

Ks. Adam głosił Ewangelię Chrystusa ludziom takich grup etnicznych jak Wasukuma i Wakara. Robił to  przez pierwsze przepowiadanie Chrystusa Zbawiciela, przez pomoc ludziom w procesie nawrócenia się i przyjęcia Chrztu św, przez formowanie kościoła lokalnego, przez formowanie podstawowych wspólnot kościelnych, poprzez dialog z ludźmi innych religii, poprzez proces inkulturyzacji, poprzez pomoc socjalną (por. RM 44-58). Nigdy nie zapominał o potrzebach doczesnych ludzi wśród których żył i czuł się tak dobrze. Był w trakcie przygotowywania publikacji na temat kultury ludzi z wyspy Ukara na której pracował.

Najważniejszym elementem tego głoszenia Ewangelii było świadectwo życia ks. Adama (por. RM 42). Papież Paweł VI podkreślił, że: „człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami” (EN 41). Ks. Adam był świadkiem. Był świadkiem do ostatniej chwili swego młodego życia. W sposób bardzo dosłowny zrozumiał słowa naszego Założyciela wypowiedziane w 1842, na krótko przed Jego wyjazdem na misje do Indii. Bp Melchior de Marion Brésillac pisał: „Nie zaniedbać niczego aby dzieło Boże wzrastało” oraz „W sposób szczególny błagam o Twoje błogosławieństwo Boże, aby użył wszystkich moich środków, wszystkich moich sił, całej moje wiedzy, aby pomagać w formacji kleru lokalnego” (Brésillac, Douze ans de mission). Ks. Adam do końca był wierny tym słowom Założyciela: był misjonarzem z głębi serca, i oddał życie za księdza pochodzenia afrykańskiego. Oddał życie w Afryce, za Afrykańczyka i księdza, który będzie głosił Dobrą Nowinę na tym kontynencie! Jakże piękne jest to świadectwo!

Śmierć ks. Adama, tragiczna jaką jest, nie jest czymś niecodziennym dla nas misjonarzy SMA i bezpośrednio wpisuje się w etos Stowarzyszenia Misji Afrykańskich.  Misjonarze SMA od samego początku byli gotowi oddać życie dla Afryki. Była to ofiara, która przybierała różne formy:

  • Spośród pierwszych 7 osób, które w Bazylice Notre Dame de Fourvière w Lionie, 8 grudnia 1856 ofiarowali Matce Bożej nowopowstałe Stowarzyszenie Misji Afrykańskich, 3 kleryków i jeden brat opuścili Zgromadzenie. Wśród pozostałych dwóch księży i Założyciela, tylko jeden przeżył dłużej niż 3 lata;
  • Spośród pierwszych sześciu misjonarzy SMA, którzy przybyli do Afryki, jeden został odesłany do Francji, a 5 zmarło na żółtą febrę w 1859 roku w Sierra Leone. Wśród nich był Założyciel SMA, Melchior de Marion Brésillac, który zmarł we Freetown mając 46 lat, a w Afryce był przez 42 dni;
  • Stowarzyszenie istniejące w Polsce od 1931 roku, po drugiej wojnie światowej nie mogło kontynuować swojej działalności z powodu władz komunistycznych; rozpoczęło ją dopiero pod koniec lat 80-tych;
  • Zamordowany przez uzbrojonych napastników w Republice Środkowoafrykańskiej, a pochodzący z Tarnowa kl. Robert Gucwa miał 25 lat. Oddał życie w Afryce 15 listopada 1994 roku;
  • Zmarły w Tanzanii dnia 20 marca ks. Adam miał 35 lat.

W swoim kazaniu wygłoszonym na prymicjach ks. Adama, obecny wśród nas jego współbrat z okresu formacji, ks. Adam Fijołek, zachęcał go następującymi słowami:

„Dając świadectwo o Zmartwychwstałym nie lękaj się wątpliwości, niezrozumienia, odrzucenia i prześladowania, ale krocz odważnie stale wybierając miejsca najdalsze, najtrudniejsze oraz ludzi najbardziej opuszczonych, tym samym wiernie wykonasz charyzmat naszego zgromadzenia, Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, który posyła nas do pracy wśród najbardziej opuszczonych i tam gdzie jeszcze nie słyszano o Ewangelii. Dziś Chrystus wsiada i do twojej łodzi i pragnie w niej z tobą płynąć na połów. Łów ryby z Chrystusem w dzień i w nocy. W dzień będziesz to czynił poprzez głoszenie słowa i twą prawą postawę. A w nocy z pewnością dając świadectwo poprzez uczynki miłosierdzia najczęściej ewakuując do szpitala chorych, umierających i rodzące kobiety.”

Możemy powiedzieć, że te słowa głęboko zakorzeniły się w sercu ks. Adama i przyniosły wspaniałe owoce. Wybierał to, co było trudne, poświęcał się pracy ewangelizacyjnej, wybrał życie wśród ludzi często opuszczonych i biednych. Idąc za głosem powołania, uczynił to, do czego zapraszał Jezus Chrystus św. Piotra: „Duc in altum” –„Wypłyń na głębię” (Łk 5:4) – i ks. Adam dosłownie wypłynął na wody Jeziora Wiktorii i na wody Oceanu Indyjskiego, oraz wypłynął na głębię ludzkich trudności, biedy, niedocenienia, aby tam zarzucać sieci Bożej miłości, która ratuje życie. 

Jestem głęboko przekonany, że śmierć ks. Adama była kwintesencją jego życia. Pewien autor napisał kiedyś, że żyje prawdziwie tylko ten, kto ma coś w swoim życiu, za co gotów jest umrzeć. To nie był przypadek, że ks. Adam umarł ratując życie drugiego człowieka – była to prosta konsekwencja jego wieloletnich wyborów. Ostatnie momenty życia ks. Adama nie objawiają jakiegoś nowego rysu jego charakteru, ale raczej tylko podkreślają to, co już w nim było. Pięknie to określił o. Chungu, Spirityn, któremu ks. Adam uratował życie: „Adamie, jesteś świętym, który mieszkał w sąsiednim pokoju”. A potem opisując heroizm ks. Adama, o. Chungu dodaje: „Nawet przez sekundę nie myślałeś o sobie”! 

Nasz święty rodak Jan Paweł II pisał, że miłość jest siłą pobudzającą misję. Dodał: „Miłość jest zasadą działania oraz celem, do którego należy dążyć. Cokolwiek się szczerze uczyni dla niej i zgodnie z nią, nigdy nie będzie niewłaściwe” (RM 60). Matka Teresa pisała: „Miłość jest dawaniem. Bóg tak ukochał ten świat, że dał swojego Syna. Jezus ukochał ten świat tak bardzo, ukochał Ciebie i mnie tak bardzo, że oddał swoje życie. I on chce abyśmy kochali tak jak On kochał. Dlatego, teraz i my także musimy dawać, aż będzie nas to bolało. Prawdziwa miłość to dawanie, i to dawanie aż nas to boli” (Mother Theresa, Where there is love). Św. Jan od Krzyża tak pisał: „Pod wieczór życia będą cię sądzić z miłości. Staraj się miłować Boga, jak On chce być miłowany i zapomnij o sobie samym” (st. John of the Cross, Sayings of light and love 57). Ty, ks. Adamie, ukochałeś do bólu, ukochałeś do śmierci. Jeżeli miłość jest egzaminem, który miałeś zdać po wieczór Twojego życia,  jestem przekonany, że zdałeś go celująco!

Ks. Adamie, mój współbracie, żegnam Cię w imieniu nas wszystkich w swahili, języku, którego na codzień używałeś w Tanzanii, głosząc Słowo Boże: 

„Raha ya milele umpe ee Bwana na mwanga wa milele umwangazie.

Apumzike kwa amani”, Padri Adam.

Amina

Kliknij tutaj aby obejrzeć galerię zdjęć z pogrzebu + ks. Adama Bartkowicza SMA w Dębicy

Pomóż misjonarzom!

Papieskie Intencje Ewangelizacyjne

Październik 2018
Aby osoby konsekrowane wzbudziły w sobie zapał misyjny i były obecne wśród ubogich, zepchniętych na margines i pozbawionych głosu

Poznaj nas bliżej

Pomoc misjom

Dołącz do wybranego dzieła

Stowarzyszenie Misji Afrykańskich

Prowincja Polska
Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów
22 75 20 888
sma@sma.pl
Numer konta:
40 1600 1127 1849 0839 4000 0001

Centrum Misji Afrykańskich

Rekolekcje, konferencje, formacja

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów

tel.: 22 75 20 888

 

email: cma@sma.pl 
Numer konta: Centrum Pomocy Misiom ''MOYO''
29 1600 1127 1844 3217 0000 0001 




CChW Solidarni

Centrum Charytatywno-Wolontariackie

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów
KRS: 0000229579

tel.: 22 75 20 313

 
email: solidarni@sma.pl 

Numer konta: 
71 1600 1127 1844 3996 6000 0001

ORM Piwniczna

Ośrodek Rekolekcyjno-Misyjny
ul. Śmigowskie 110
33–350 Piwniczna-Zdrój

tel.: 18 44 000 77
fax.: 18 44 000 76
 
 
 

 

email: piwniczna@sma.pl 

Numer konta:
88 1240 1558 1111 0010 1296 8546

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
132 0.13224697113037