Szkoła medyczna czy szkoła życia
Lekarz wśród Pigmejów
16 lutego 2018
Niektórzy twierdzą, że w życiu nie ma przypadków. To, gdzie aktualnie się znajdujemy jest konsekwencją wielu wyborów, których każdy z nas dokonuje na przestrzeni całego życia. Myślę, że tak właśnie jest z moją aktualną pracą, w Monasao, w Republice Środkowoafrykańskiej, wśród Pigmejów. Pierwszy kontakt z Afryką, także Republiką Środkowoafrykańską miałam w 2010 roku, gdy przyjechałam do szpitala w Bagandou pracować jako lekarz. Wówczas nie wiedziałam, czego się spodziewać, oczekiwałam wielkiej przygody medycznej, nowych doświadczeń zawodowych i życiowych. I tak rzeczywiście się stało. Po roku pracy w Bagandou wróciłam jeszcze tam trzy razy, w trakcie szkolenia specjalizacyjnego w Polsce, by kontynuować medyczną formację personelu tamtejszego szpitala. Aktualnie jestem w Afryce jako lekarz po raz piąty. Pracuję w przychodni w Misji Monasao, prowadzonej przez księży ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich. W przychodni stały personel stanowi troje Pigmejów Bayaka. Podróżuję także do odległych wiosek, aby na miejscu świadczyć pomoc medyczną ich mieszkańcom. Tym razem wyjeżdżając do Republiki Środkowoafrykańskiej wiedziałam jakiego rodzaju pracy się spodziewać, a pomimo to stale coś mnie zaskakuje i codziennie odkrywam coś na nowo.
Pigmeje to rdzenna ludność środkowej Afryki. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu żyli wyłącznie w lasach równikowych, trudnili się łowiectwem i nie wiedzieli co to pieniądze, handel ani leki. Mieli natomiast swoją tradycyjną wiedzę medyczną, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, dotyczącą leczniczych właściwości roślin, korzeni, kory różnych drzew i innych naturalnych składników. Gdy ktoś zachorował, był leczony według tradycyjnej wiedzy. Czasami leczenie przynosiło pożądany skutek, czasami pacjent umierał. Prawdopodobnie wiele razy ludzie zdrowieli samoistnie. Aktualnie wiedza tradycyjna stopniowo zanika, a braki w edukacji uniemożliwiają rozwój medyczny według zasad zachodniej medycyny. I tu zaczyna się moja rola. Najważniejsze jest to, by nie wyręczać ludzi w pracy, a być z nimi i kierować tak, by skorzystali jak najwięcej z mojej wiedzy i doświadczenia, aby nauczyli się być samodzielni w tym podstawowym zakresie kilku, najczęściej spotykanych tu, chorób.
Praca w Afryce jest bardziej wymagająca niż w Polsce. Poza skromnymi warunkami, dysponując bardzo ograniczonymi środkami, nie mając starszego kolegi po fachu obok siebie, trzeba podejmować decyzje, które często decydują o czyimś zdrowiu i życiu. We własnym sumieniu rozstrzygamy, czy zrobiliśmy wszystko, co było możliwe i czy dochowaliśmy wszelkich zasad sztuki lekarskiej. Często pytania te pozostają bez odpowiedzi. Jako osoba odpowiedzialna za całokształt, zajmuję się nie tylko leczeniem, ale także zamawianiem leków, rachunkowością, pilnowaniem porządku w przychodni i wśród pracowników. Ostatecznie trzeba być też policjantem i księgowym, być sprawiedliwym, ale nie zapominać w jakim celu się tam jest – by w drobnym stopniu przyczynić się do wielkiego przedsięwzięcia misjonarzy przebywających latami w Afryce, budujących kościoły, szkoły, przychodnie i szpitale, w których potem osoby takie jak ja dodają coś od siebie. Właśnie przekazane umiejętności są tym, co jest najcenniejsze i będzie ważne bezterminowo, posłuży wielu ludziom i przyczyni się do dalszego rozwoju, który z pewnością będzie postępował powoli, w swoim tempie.
Przebywanie i praca z Pigmejami jest niezwykle wdzięczna, ponieważ ich szczerość, otwartość jest ujmująca, a zaufanie, którym mnie obdarzają, nieograniczone. Z drugiej strony zarządzanie personelem medycznym składającym się wyłącznie z Pigmejów wymaga wiele cierpliwości i opanowania, ponieważ nasze pojmowanie czasu pracy, punktualności, jak również porządku i czystości znacznie się różnią i dlatego wzajemnie się od siebie uczymy – oni porządku, ja tolerancji i cierpliwości.
Poleciłabym każdemu takie doświadczenie zawodowe, bez względu na wybraną specjalizację medyczną. Rezygnując ze swojego komfortu zyskujemy coś znacznie cenniejszego – poznanie innego, równie pięknego świata.