Dentysta wśród Pigmejów
Pomoc medyczna w Monasao
31 lipca 2017
W lipcu tego roku już po raz drugi odwiedziłam misję Monasao. Tym razem działaliśmy w poszerzonym składzie misjonarzy i wolontariuszy świeckich: ks. Sławek Kiełbasa SMA, ks. Wojciech Lula SMA, aktualnie opiekujący się misją, lek. Emilia Bylicka - najlepsza doktor pod słońcem, która wyleczyła mnie z malarii oraz założycielka szkoły szycia Fungo Bongo - Ewa Marciniak. Po wyjeździe Ewy dołączył do nas Krzysiek Antkowiak, który zagościł w Monasao na dłużej.
Wjeżdżając do Monasao zostałam serdecznie przywitana przez mieszkańców. Pomimo mojej czteromiesięcznej nieobecności poczułam się znowu jak w domu. Tym razem oprócz narzędzi stomatologicznych przywiozłam ze sobą także skaler i ssak, aby zacząć profesjonalną higienizację jamy ustnej u moich pacjentów. Zabrałam ze sobą także setki szczoteczek i past do zębów przekazanych przez sponsorów i prowadziłam liczne akcje profilaktyczne oraz organizowałam wspólne mycie zębów. Skaling okazał się ogromną atrakcją. Ludzie widząc efekty przed i po czyszczeniu (robiłam zdjęcia ich zębów, aby mogli od razu porównać i zobaczyć różnicę), chętnie przyprowadzali swoich bliskich i sąsiadów, aby każdy mógł skorzystać. Chętnych nie brakowało, a ja każdego dnia wytrwale pracowałam, aby chociaż w niewielkim stopniu zapobiegać powszechnie występującej tam chorobie przyzębia.
Pierwsze efekty mojej pracy widziałam już po kilku tygodniach, gdy przyłapałam moich sąsiadów Pigmejów jak rozpoczynają dzień od mycia zębów! Zwłaszcza Abis przykuł naszą uwagę, idąc każdego ranka do studni po wodę, przychodził z pełnym wiadrem i zaczynał swoją toaletę od wyszorowania zębów. Poza tym zauważyłam, że niektórzy Pigmeje wychodząc na kilka dni do lasu na zbieranie gąsienic (akurat trafiłam na sezon) zabierają ze sobą szczotkę i pastę. Dostrzegłam to podczas jednej z wypraw do dżungli. Wybrałam się z Pigmejami do lasu: było łowienie ryb, rozmowy przy ognisku, zjedliśmy pyszny posiłek - gozo z susu i makongo i zostaliśmy na noc. To wtedy zobaczyłam wystającą z kieszeni Nduzu szczotkę i pastę, a rano także wszystkie dzieci, które były z nami myły zęby. Nawet jeśli zrobili to tylko ze względu na moją obecność - serce rosło.
Oprócz pracy na miejscu wyjeżdżałam także z doktor Emilią na wioski, aby dotrzeć do ludzi, którzy nie są w stanie przyjść do naszej przychodni. Wtedy pracowałam na świeżym powietrzu, fotel dentystyczny był zastępowany krzesłem, a pacjent opierał swoją głowę o ścianę pobliskiej chaty. Warunki były dość trudne i wymagające, ale wspierałyśmy się nawzajem i dzięki temu zawsze po ciężkim dniu pracy byłyśmy usatysfakcjonowane. Czasami były to wyprawy na cały dzień, gdy jechałyśmy do wiosek położonych aż na granicy z Kongiem czy Kamerunem. Spędziłam także kilka dni u sióstr na sąsiedniej misji w Belemboké i pracowałam w tamtejszej przychodni. Siostry wykonały dużo pracy przed moim przyjazdem, aby zachęcić mieszkańców do przyjścia na wizytę, ponieważ już od dawna nie było tam dentysty. Dzięki temu miałam wielu pacjentów, czasami u jednej osoby musiałam usnąć nawet osiem zębów! Jednak wiem, że pomimo chwilowego dyskomfortu, uchroniłam ich przed bólem i dalszą progresją choroby.
Moja praca na misji to nie tylko wykonywanie swoich obowiązków jako dentysty. To także spędzanie czasu z ludźmi, poznawanie ich i zawieranie przyjaźni. Podczas tego pobytu bardzo zżyłam się z mieszkańcami Monasao. Znowu było żal wyjeżdżać i po raz kolejny wylałam morze łez. Wierzę jednak, że to nie moja ostatnia wizyta w Monasao.
Bardzo dziękuję za wszystkie wpłaty, które wpłynęły po moim ostatnim artykule na akcję „Zdrowy uśmiech Pigmeja”. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na zakup szczotek i past do zębów. Zachęcam do dalszego wspierania akcji, za każdą złotówkę dziękuję i pamiętam w modlitwie.