Będąc w tym roku z oficjalną wizytą w Tanzanii, gdzie pracuje aktualnie najwięcej polskich misjonarzy Prowincji Polskiej Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, dokonałem niesamowitego dla mnie odkrycia i zrozumiałem, że z Tanzanią łączy nas Polaków szczególna więź, której nie da się zrozumieć bez głębszej analizy historii migracji polskich uchodźców z czasów II wojny światowej. Ta ziemia stała się dla wielu Polaków ,,Małą Ojczyzną’’, ,,Małą Polską’’ na długie lata zawieruchy wojennej i dla wielu domem aż po kres ich ziemskiego życia. Pewnie dlatego poczułem w sercu tak ogromną wdzięczność za to, że to właśnie tutaj, w Tengeru, wielu Polaków znalazło w tym tak trudnym czasie swój dom. Aby lepiej zrozumieć co się tutaj wydarzyło, zapraszam Was do lektury krótkiego opowiadania ks. Arkadiusza Nowaka SMA zaczerpniętego z książki ,,Opluty przez Boga’’ pod tytułem ,,Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…’’.
Ks. Grzegorz Kucharski SMA
Arusha, miasto położone u stóp góry Meru (4566 m n.p.m.), miejsce Międzynarodowego Trybunału dla Zbrodni Ludobójstwa w Rwandzie. Zachodzące słońce ślizga się po zboczach Meru i wciąż ośnieżonego Kilimandżaro, zapalając je czerwienią. Jest ono niestrudzonym wędrowcem i świadkiem ludzkich radości i smutków. I choć to miejsce urzeka swoim pięknem, to jednak nie walory krajobrazowe zadecydowały o tym, że ludzie zatrzymują się tu na dłużej. Dostęp do obfitych źródeł wody, prawie idealny klimat z rzadko występującą malarią sprawiły, że wiele lat temu to afrykańskie niebo stało się polskim domem.
Gdy dwa lata temu otworzyliśmy nową misję wśród Masajów w Moita Bwawani, wiosce położonej około 40 km od Arusha, już w pierwszych dniach mogłem ocierać się o historię i stanąć na ,,polskiej, świętej ziemi’’. Listopad, czas wyczekiwanej nadziei… Wraz ze znajomym księdzem pojechałem na Mszę Świętą do Tengeru na terenie polskiego cmentarza. Później moje drogi skrzyżowały się z Panią Sabiną i Panem Edwardem – Polakami pochylającymi się nad kruszyną chleba na ziemi, która stała się ich domem w Tanzanii. Za każdym razem, gdy ich odwiedzałem, spotykałem się z niezwykłą serdecznością i gościnnością. Ten skrawek ziemi stał się ,,Małą Polską’’. Pani Sabina, sparaliżowana, zatopiona w lekturze książek, zawsze uśmiechnięta, potrafiła oczarować opowiadanymi historiami, choć niektóre z nich słyszało się już kolejny raz. Pan Edward, na pierwszy rzut oka groźny i surowy, okazał się człowiekiem niesamowicie ciepłym i o złotym sercu. Zatroskany o stan zdrowia Pani Sabiny, zatroskany o polski cmentarz w Tengeru, choć z tanzańskim paszportem, ze łzami w oczach wspominający ,,swoje kochane Kresy Wschodnie’’. Tu, w Arusha, jest postacią znaną i szanowaną dzięki jego wyrobom wędliniarskim, które mają polski smak. Do jego licznych obowiązków ostatnio doszedł jeszcze jeden. Troska o grobowiec Pani Sabiny. I choć zamknięte oczy nigdy się nie otworzyły, to na jej twarzy pozostał uśmiech. Uśmiech wdzięczności, radości, szczęścia. Wraz z nią zamyka się kolejna polska karta w historii Tanzanii. Obok trumny powiewa polska flaga. Błękit nieba, w tle Góra Meru, w oddali cicho przyglądające się Kilimandżaro i ziemia, która stała się świętą, przez życie tych, którzy tu spoczywają. W końcu znaleźli cel swojej życiowej wędrówki.
Na cmentarzu spoczywa około 150 osób i na większości grobowców widnieją daty z lat 1944-1948. Tengeru to obecnie małe miasteczko, które stało się w roku 1944 domem dla około 5 000 Polaków! Historia ich wędrówki zaczęła się w roku 1940. Ale ich losy kształtowały się jeszcze wcześniej. Po wygranej przez Polskę wojnie z Rosją w 1920 roku na terenach Kresów Wschodnich osiedliły się rodziny wojskowych, tych, którzy brali udział w wojnie. Współpraca z sąsiadami (Białorusinami, Ukraińcami), odbywała się w harmonii i w wielkim poszanowaniu. Nastał rok 1939 i atak na Polskę dokonany zarówno przez Niemców, jak i Rosjan. ,,Zatroskanie’’ Rosji osiągnęło swój punkt kulminacyjny w roku 1940. Zimą 10 lutego 1940 roku NKWD przeprowadziło szeroko zakrojoną, długo przygotowywaną akcję na Kresach Wschodnich. Jej ofiarami ,,dziwnym zbiegiem okoliczności’’ padły rodziny wojskowych. Wysiedlonych zostało ponad 330 tysięcy osób (niektóre źródła podają nawet liczbę miliona wysiedleńców). Spędziły trzy tygodnie w bydlęcych wagonach, jadąc w nieznanym kierunku. Setki z nich nie przeżyło podróży, tysiące nie przetrwało pierwszych tygodni zesłania. Ich nowym domem stały się lasy Archangielska na Syberii. Niewolnicza praca w lasach, tragiczne warunki życia i głód – oto cena, którą płacili ,,Wielkiemu Bratu’’. Nastał rok 1941, w którym Rosja zaatakowana przez Niemcy ogłasza amnestię dla zesłańców. Bez środków do życia, dowiedziawszy się o tworzącej się armii na Bliskim Wschodzie, ruszają w drogę. Setki osieroconych dzieci na zawsze pozostało w Rosji w sierocińcach i domach dziecka. Tworząca się armia gen. Andersa stała się dla wielu młodych ludzi szansą na spełnienie snu o wolnej Ojczyźnie. Rodziny tych, którzy wkroczyli w szeregi armii, zostały umieszczone w obozach dla uchodźców. Trafili do kolonii brytyjskich w Indiach, Kenii, Ugandzie czy Tanzanii. W samej Tanzanii (wówczas Tanganice) było siedem obozów. Jednym z nich było Tengeru, które stało się domem również dla Pani Sabiny i dla Pana Edwarda. Po zakończeniu wojny nastąpiła likwidacja obozu. Ludzie wyczekiwali wieści z Polski z nadzieją na odzyskanie ziemi. Ci, którzy wrócili, trafili do więzień i byli prześladowani przez nowe władze. Polska oddaliła się od wszystkich.
Jako nową ojczyznę wielu wybrało Anglię, Australię czy Kanadę. Nieliczna grupa została w Tanzanii. Pan Edward jest ostatnim spośród tych, którzy naprawdę pokochali ten skrawek czarnej ziemi. Stała się ,,ich Kresami’’. Ich kresem…
Grudzień 2007
Kliknij tutaj aby obejrzeć galerię zdjęć z Tengeru - Tanzania