Ks. Arkadiusz Nowak SMA posługujący w Tanzanii na misji Malambo, wśród półkoczowniczego plemienia Masajów, relacjonuje obecną sytuację w kraju.
Jak na misji wyglada sytacjia w związku z pandemią?
W Tanzanii na dzień dzisiejszy (23.04.20) są 284 osoby z pozytywnym wynikiem Covid-19. 10 osób zmarło. Jak na kraj ponad 50 milionowy, to po miesiącu od pojawienia się pierwszego przypadku, te dane wydają się bardzo optymistyczne i zapewne zaniżone. W kraju poza obowiązkową kwarantanną, 14 dni na koszt własny w przygotowanych do tego celu hotelach lub miasteczkach akademickich, dla ludzi przybywających do Tanzanii, i zamknięciem szkół do odwołania, w zasadzie nie było i nie ma większych ograniczeń. Kościół Katolicki wprowadził pewne sugestie dotyczące sprawowania świąt Wielkiej Nocy i sakramentów. Dopiero dziś w naszej wiosce odbyło spotkanie liderów i przedstawicieli różnych organizacji i wyznań w celu ustalenia zasad postępowania w czasach pandemii, m.in. obowiązku noszenia maseczek w miejscach publicznych, mierzenia gorączki osobom przybywającym spoza obszaru naszej gminy, tu zwanej „kata”.
W kościele wciąż prowadzona jest dyskusja czy „lockdown”, czyli zamknięcie kościołów, byłoby słusznym rozwiązaniem. Wydaje to się mało prawdopodobne przy nieustannie otwartych barach, restauracjach i skupiskach ludzi w dniach targowych. Na dzień dzisiejszy w kościołach odbywają się msze bez udziału chórów, komunia święta udzielana jest na rękę, znak pokoju przekazywany jest przez skinięcie głową, składki (taca) odbywa się na końcu modlitwy, nie ma mszy dla dzieci, mamy obowiązek mycia rąk przed wejściem do kościoła i przed komunią. Trzeba zachować dystans 1 metra między uczestnikami Mszy Świętej. W miastach kapłani proszeni są o zwiększenie ilości mszy.
Jak Masajowie przyjęli nowe regulacje?
Dla Masajów są to dość trudne do zrozumienia ograniczenia. Dla przykładu podam, że kulturowo jest poważnym wykroczeniem nie pozdrowienie starszej osoby przez podanie dłoni. Domy wykonane z gliny wymieszanej z krowim łajnem pozbawione są podstawowych potrzeb sanitarnych (łazienki i toalety). Woda, a właściwe jej brak, jest poważnym problemem w wielu osadach. Bardzo ważny aspekt życia Masajów to spotkania „towarzyskie”, wspólne świętowanie i przemieszczanie się, które też zostały objęte nowymi rozporządzeniami. Na ile poradzimy sobie w tej nowej rzeczywistości, czas pokaże.
Czy udało się Księdzu przekazać informacje do wiosek, że chwilowo nie może Ksiądz do nich przyjeżdżać na Msze św.? Czy może jednak jest taka możliwość?
Na szczęście albo nieszczęście w kwestii odwiedzanych wiosek, o wiele bardziej skutecznym czynnikiem od „regulacji epidemiologicznych” okazał się deszcz. Dopiero od przyszłego tygodnia pojawiają się ograniczenia w przemieszczaniu w naszej gminie, polegające na obowiązku zgłaszania podróży i badania temperatury. Święta odbyły się normalnie. Od tygodnia codziennie mamy ulewne deszcze, które sprawiają, że nie jestem w stanie dotrzeć do wiosek należących do naszej misji Malambo. Najbliższa wioska jest oddalona o 7 km, a najdalsza o 120 km.
Dlaczego został Ksiądz w Tanzanii po ogłoszeniu pandemii?
Była możliwość powrotu do kraju, ale nigdy nie brałem tego pod uwagę. Trudno byłoby pozostawić misję, ludzi, bez kapłana.
Generalnie na misji jestem ze współbratem ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich, pochodzącym z Filipin. Ksiądz Julieto obecnie przebywa na urlopie i choć Tanzanię opuścił już 1,5 miesiąca temu, to jeszcze nie dotarł do domu rodzinnego, bo gdy przebywał w stolicy kraju, w domu SMA, ogłoszono „lockdown” i jest „uwięziony” w Manili. Jego powrót na koniec czerwca wydaje się mało możliwy i prawdopodobny.
Jak na misji obchodzono Święto Miłosierdzia Bożego?
Nie obchodzono. To tereny pierwszej ewangelizacji. Na wioskach ludzie mają problemy z poprawnym wykonaniem znaku krzyża. Wielu usłyszało o Jezusie zaledwie 2 lata temu. Dla wielu msza jest „wyzwaniem”. Stąd na chwilę obecną świętowanie musieliśmy odłożyć na „pojutrze”. Pracujemy nad tym, by koronka do Bożego Miłosierdzia była przetłumaczona na język masajski. Istnieje natomiast wersja w języku suahili, który jest językiem oficjalnym w Tanzanii.
Czego najbardziej teraz potrzeba na misji?
Odpowiadając filozoficznie powiem, że potrzeba „życia”. Brakuje dzieciaków, które od paru tygodni nie mogą uczestniczyć w katechezie i specjalnej mszy dla nich. Spotykane dzieci już się dopytują, kiedy będą mogły wrócić. Potrzebujemy powrotu do normalności, gdy będzie możliwy kontakt z drugim człowiekiem.
Z każdym dniem rosną też ceny produktów spożywczych i pojawiają się trudności w zdobyciu ich, choć to akurat jest spowodowane głównie złą jakością dróg, a raczej ich brakiem.