Wśród harmonijnych śpiewów zaczerpniętych z kultur różnych ludów Afryki, w dość niewielkiej grupie 60 studentów i wiernych przybyłych do Kościoła Parafialnego pw. Świetego Bernarda w El Jadida w Maroku, spędziłem ostatnią niedzielę okresu zwykłego przed rozpoczynającym się właśnie Wielkim Postem roku 2020.
Przyjeżdżają ich do Maroka tysiące. Podejmują studia w większych i mniejszych miastach królestwa. Pochodzą z przeróżnych zakątków Afryki z którymi Królestwo Maroka utrzymuje bliższe lub dalsze relacje polityczne i ekonomiczne. W tym roku wspólnotę chrześcijańską prowadzoną w El Jadida przez ks. Władysława Penkalę ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich tworzą studenci z 11 krajów Czarnego Lądu oraz Haiti. Są wśród nich mieszkańcy Burkina Faso, Gabonu, Gwinei, Gwinei Bissau, Kamerunu, Republiki Konga, Republiki Demokratycznej Konga, Madagaskaru, Republiki Środkowoafrykańskiej, Togo czy też Wybrzeża Kości Słoniowej.
Wszyscy studenci przyjeżdżają tutaj w jednym ściśle określonym celu. Chcą dzięki królewskim bursom i lokalnym strukturom szkolnictwa wyższego, stworzonym na bardzo wysokim poziomie, zdobyć jak najlepsze wykształcenie w przeróżnych dziedzinach nauki, mechaniki, inżynierii, bankowości czy też globalnie rozprzestrzeniającej się informatyki. Po otrzymaniu dyplomów w stopniu licencjata, magistra czy też doktora, wracają do krajów z których przybyli. Dziś bardzo młodzi i często nie potrafiący patrzeć daleko w przyszłość, stają się już teraz poprzez ich zaangażowanie i dobre przygotowanie naukowe, budulcem przyszłych Afrykańskich elit tych krajów, z których pochodzą.
Dotykamy tutaj jednego z głównych motywów naszej misyjnej obecności w Maroku, kraju w 100 % muzułmańskim, w którym jak nie trudno się domyśleć, praca wyglada zupełnie inaczej niż w różnych krajach Afryki Zachodniej, Środkowej, Wschodniej i Południowej na terenach pierwszej ewangelizacji.
Wspólnota chrześcijańska stwarza dla nich prawdziwy dom, którego bardzo często na czas całych studiów zostają pozbawieni. Jest dla nich również pewnego rodzaju kotwicą, która ma im pomóc nie tylko wzrastać duchowo, ale również materialnie kiedy tylko zachodzi taka potrzeba. Tutaj szczególna odpowiedzialność spoczywa nie tylko na Kardynale Romero Lopezie, arcybiskupie Rabatu i na proboszczach lokalnych wspólnot parafialnych ale również na na nas, mogących wspierać na odległość różnego rodzaju inicjatywy i wysiłki pastoralne podejmowane we wspólnotach chrześcijańskich w Królestwie Maroka po to, aby studenci mogli duchowo wzrastać i aby ich kręgosłupy moralne były godne chrześcijańskich elit, i by mogli być realnym wsparciem dla rodzimych krajów do których wcześniej czy później powrócą. Od tego w jaki sposób uda ukształtować się duchowo naszych chrześcijańskich studentów tutaj w Maroku, zależy przyszłość bardzo wielu Afrykańskich krajów. Wracając do ich krajów podejmują bardzo często pracę na uniwersytetach, w bankach, w urzędach administracji państwowej czy też różnych ministerstwach. Stają się również bardzo często liderami lokalnych wspólnot chrześcijańskich z których kiedyś, przed laty, wyruszyli na zagraniczne studia.
Warto tutaj sprecyzować, ze księża ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich są obecni w trzech parafiach w Diecezji Rabat: w El Jadida, Agadirze oraz Fezie. Warto również wspomnieć, iż oprócz ogromnego wysiłku wkładanego w codzienna pracę ze studentami pochodzącymi z różnych zakątków Afryki, zajmują się również migrantami a wielu z nich jest również kapelanami więziennictwa. Wszystko to naturalnie na miarę sił, jakimi mogą dysponować emerytowani kapłani po siedemdziesiątce.