„Dziękuję wam za wsparcie, przez ostatnie miesiące Radio Watykańskie było jedynym oknem w moim więzieniu” – powiedział w pierwszym wywiadzie dla papieskiej rozgłośni ks. Pierluigi Maccalli SMA. W niedzielę 18 października, podczas Anioła Pańskiego za jego uwolnienie podziękował papież Franciszek.
Ks. Maccalli od maja mógł korzystać z małego radia. Dzięki niemu co wieczór słuchał na falach krótkich Radia Watykańskiego. Co ciekawe, kilka lat temu zapadła decyzja, by w ramach reformy watykańskich mediów zlikwidować nadawanie programów w częstotliwości dekametrowej (fale krótkie). Interweniowali jednak biskupi z Afryki i dzięki temu Radio Watykańskie nadal wysyła w eter swe programy w te regiony, gdzie Kościół jest prześladowany, bądź gdzie chrześcijanie nie mają dostępu do internetu. W ten sposób głos papieża docierał również na Saharę, gdzie w rękach dżihadystów był uwięziony ks. Maccalli. Pierwszą audycją wysłuchaną przez Radio Watykańskie przez misjonarza była informacja o tym, że 26 maja 2020 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót założyciela Stowarzyszeni Misji Afrykańskich, biskupa Melchiora de Mariona-Brésillaca.
Przemawiając po niedzielnej modlitwie Anioł Pański, Franciszek przypomniał, że 18 października 2020 r. Kościół przeżywa Światowy Dzień Misji, którego hasłem są słowa: „Oto ja, poślij mnie”. - W tym kontekście chciałbym podziękować Bogu za oswobodzenie ks. Piera Luigi Maccalli – powiedział. A kiedy na pl. św. Piotra wybuchły brawa, papież dodał: - Pozdrawiamy go tym aplauzem. Cieszmy się, ponieważ razem z nim zostali uwolnieni trzej inni zakładnicy.
Franciszek poprosił o modlitwę za misjonarzy i za katechistów, ale również za tych, którzy są prześladowani i porywani w różnych częściach świata.
Ks. Luigi w wywiadzie udzielonym Radiu Watykańskiemu tak mówił o porwaniu: - Było to dla mnie bardzo silne doświadczenie. Myślałem, że zostały mi ukradzione dwa lata misji. Ale teraz zdaję sobie sprawę, że był to czas bardzo owocny. Bo nasza praca to «missio Dei» – misja Boga. A to oznacza, że jest ona w dobrych rękach, w rękach Stwórcy. Oczywiście doświadczyłem, co to znaczy być deportowanym. Na własnej skórze poczułem nienawiść i pogardę, bo dla tych ludzi byłem wrogiem, z którym trzeba walczyć. Jednakże niewola pozwoliła mi doświadczyć jedności z wszystkimi niewinnymi ofiarami przemocy i wojny. My misjonarze jesteśmy łatwym celem dla odwetu i prześladowań w wielu regionach świata. Jesteśmy niewinnymi ofiarami i świadkami dla świata, w którym braterstwo jest możliwe. Dlatego też jesteśmy wręcz niebezpieczni. Naszą siłą jest bowiem wyrzeczenie się przemocy. Mówimy, że pokój zwycięży nad złem. Wierzymy, że „ucałują się sprawiedliwość i pokój”, że „miłość i prawda się spotkają”. Naszym życiem, w niektórych wypadkach również męczeństwem, przerywamy spiralę przemocy, wszystkim ofiarując przebaczenie. Ja też przebaczyłem tym, którzy mnie więzili. Patrząc na tych młodych z kałasznikowem w ręku, mówiłem sobie: nie wiedzą, co robią – przyznał.