Wizyta Papieża Franciszka w Egipcie.

Ks. Wilson Kodav SMA, pracujący aktualnie w Kairze, dzieli się z nami wrażeniami z uczestnictwa w wydarzeniach związanych z przyjazdem Papieża do Egiptu.

Biorąc pod uwagę historyczno-polityczno-społeczny kontekst obecnego Egiptu jest zawsze trudno opowiedzieć o jednym wydarzeniu osobno, gdyż wszystkie one są w taki lub inny sposób połączone.
W dniach 8-10 maja 2013 roku Patriarcha Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego Tawadros II złożył kurtuazyjną wizytę Papieżowi Franciszkowi w Rzymie, krótko po wyborze na Stolicę Piotrową. W czasie tej wizyty doszło do zaproszenia Papieża do złożenia wizyty w Egipcie. To zaproszenie zostało powtórzone przez Prezydenta Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi’ego, kiedy ten odwiedził Papieża Franciszka 24 listopada 2014 roku.
Pogłoski o możliwej wizycie Papieża w Egipcie zaczęły rozbrzmiewać już w 2016 roku, kiedy to różni ludzie wyrażali swoje opinie na ten temat. Niektórzy mówili, że to niemożliwe z uwagi na bezpieczeństwo, inni twierdzili, że to wesprze upadającą gospodarkę̨, bo będzie promocją turystyki, jeszcze inni byli zdania, że ta wizyta podniesie znaczenie chrześcijan w tym wielkim narodzie.
W przeciwieństwie do tego, co stało się w innych odwiedzanych przez Papieża krajach, wizyta w Egipcie była owiana tajemnicą. Aż do stycznia 2017 nie było żadnego oficjalnego sygnału, że Papież przyjeżdża, pomimo narastających pogłosek na ten temat – być może działo się tak z uwagi na przygotowania na wysokim szczeblu. Dopiero 18 marca oficjalnie ogłoszono tę długo wyczekiwaną wizytę.
Egipt to ziemia Koptów, więc naturalnym było, że Koptyjski Kościół Katolicki, jeden z siedmiu obecnych tu katolickich rytów i wśród nich najliczniejszy będzie gospodarzem tej uroczystości. Katolicka wspólnota w Egipcie liczy około 272 tysiące wiernych, a więc mniej niż 0.5 procenta populacji, w której 90 procent stanowią muzułmanie sunnici.
Kiedy już doszło do ogłoszenia papieskiej wizyty, rozpoczęły się oficjalne przygotowania, realizowanie w sposób natychmiastowy, aczkolwiek chaotyczny jako że wszyscy zdawali sobie sprawę, iż nie ma wystarczająco dużo czasu. W związku z tym pojawiły się problemy z koordynacją, wynikające z tego, że wiele spraw było objętych klauzulą tajności, np., miejsce sprawowania Mszy świętej, czy dokładny program tej raptem 27-godzinnej wizyty.
Papieską wizytę poprzedziły dwa tragiczne wydarzenia: atak bom- bowy na koptyjski kościół św. Jerzego w Tancie i podobny na koptyjski kościół św. Marka w Aleksandrii. W obu zamachach, w poranek Niedzieli Palmowej, zginęło 45 osób. Jakkolwiek wielki szok te dwa zamachy wywołały, jednak ku uciesze wielu w Egipcie, Watykan potwierdził, że wizyta nie została odwołana.
Nadszedł w końcu długo oczekiwany dzień: nigdy wcześniej nikt w Egipcie nie widział przedsięwziętych tak szczegółowych środków ostrożności, jak w czasie tych 27 godzin, kiedy Papież był na egipskiej ziemi. Zablokowano całe ulice, wyspa Zamalek (w centrum Kairu), na której mieści się siedziba Nuncjatury Apostolskiej (w której Papież spędził noc) była zamknięta i dostępna tylko dla posiadaczy specjalnych przepustek. Na pustych ulicach i mostach roiło się od policjantów, zarówno umundurowanych jak i w cywilnym ubraniu. Na szczęście to był piątek, więc nie doszło do zakłócenia spokoju ponad miarę – w weekend i tak ulice pustoszeją.
Po wylądowaniu na kairskim lotnisku, Papież zrezygnował z przygotowanej opancerzonej limuzyny, zarezerwowanej dla głów państw, wsiadł do popularnego Fiata i z opuszczoną szybą przejechał przez mocno strzeżoną stolicę do prezydenckiego pałacu. 
„Papież pokoju w Egipcie – kraju pokoju” głosiły plakaty wzdłuż praktycznie pustej drogi z lotniska.
Na piątkowe popołudnie zaplanowano trzy wysokiej rangi spotkania: z Prezydentem Egiptu, z Szejkiem Ahmedem al-Tayeb’em, imamem rządowego meczetu Al-Azhar (to spotkanie było połączone z udziałem w Konferencji na rzecz Pokoju we wspomnianym miejscu) oraz ekumeniczne spotkanie modlitewne z Patriarchą Tawadrosem II, zwanym w Egipcie również papieżem.
Interesujące jest zapoznanie się z deklaracją złożoną przez obydwu Papieży, dotyczącą powtarzania chrztu:
“Dzisiaj my, Papież Franciszek i Papież Tawadros II, aby ucieszyć serce Pana Jezusa i serca naszych synów i córek w wierze, wspólnie deklarujemy, że w jedności serca i umysłu będziemy szczerze starać się nie powtarzać chrztu, którego już udzielono w którymkolwiek z naszych Kościołów jakiejkolwiek osobie, która chciałaby przyłączyć się do drugiego. To wyznajemy w posłuszeństwie Duchowi Świętemu i w wierze trzech ekumenicznych soborów w Nicei, Konstantynopolu i Efezie”. (Deklaracja wspólna Jego Świątobliwości Franciszka i Jego Świątobliwości Tawadrosa II)
W międzyczasie spustoszenie królowało przy organizacji Mszy świętej z Papieżem. Wszyscy uczestnicy mieli być zgłoszeni tydzień wcześniej. Ich nazwiska sprawdzały tajne służby. Chętni byli przydzielani do konkretnych autobusów, których kierowcy też byli skontrolo- wani – oznaczało to, że w dzień Mszy św. Papieskiej wierny musiał odnaleźć i upewnić się co do autobusu, do którego został przydzielony.
I dokładnie to się stało: w sobotę, 29 kwietnia wszyscy staliśmy przy autobusie już o czwartej rano. Uprzedzono nas, że żadne telefony ani aparaty fotograficzne nie mogły być wniesione na stadion. Dopiero dwa dni wcześniej dowiedzieliśmy się, że miejscem Mszy św. papieskiej
będzie wojskowy stadion „30czerwca”, który jest otoczony wzgórzami.
Pierwsza bramka kontrolna była już przed wejściem do autobusu, obok naszego kościoła. Policjanci byli gotowi nas zrewidować i sprawdzić, czy nie posiadamy żadnych niedozwolonych elektronicznych urządzeń. Potem autobus był eskortowany do kolejnego punktu kontrolnego, wciąż w granicach naszej dzielnicy Szubry. Następnie autobusy ustawiono według kolejności przyznanych im numerów. Lista pasażerów została sprawdzona i każdego, kto na niej nie figurował, bezlitośnie wyciągano na zewnątrz.
Przygotowano konwoje, po 10 autobusów każdy. I tak, z policyjną eskortą, dotarliśmy do trzeciego punktu kontrolnego, na którym sprawdzano ponownie listy pasażerów, a następnie rewidowano pasażerów i autobusy. Dopiero potem konwoje mogły kontynuować podróż aż do parkingu przed stadionem. Koordynacja polegała na tym, że wszyscy, nawet biskupi, musieli dojechać autobusami, w tym samym momencie. Jedynie dyplomaci przyjechali prywatnymi samochodami.
Jeszcze tylko dwa punkty kontrolne i wprowadzono nas na stadion. Koncelebransów zaprowadzono do przygotowanych dla nich miejsc. Ktoś wtedy skomentował, że łatwiej by było wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż dostać się na tę Mszę świętą.
Sama Msza święta była piękna: prosta, z elementami inkulturacji z liturgią koptyjską, przy pięknej pogodzie i śpiewie. Papież Franciszek był w swoim zwyczajnym dobrym nastroju, a my cieszyliśmy, że warto było podjąć ten cały trud przygotowania i kontroli, aby być teraz z Papieżem. Modliliśmy się razem z Franciszkiem, a on dawał nam słowa otuchy.
Po Mszy świętej podążyliśmy do seminarium diecezjalnego, gdzie Papież miał się spotkać z księżmi i osobami życia konsekrowanego. Biorąc pod uwagę odległość oraz całe zamieszanie z tymi samymi autobusami i faktem, że wiele osób chciało wysiąść gdzieś po drodze, większość z nas niestety nie dotarła do seminarium na czas...
Reasumując myślę, że ta wizyta była bardzo ważna jeżeli chodzi o szacunek Egipcjan, a szczególnie egipskich chrześcijan. Pomijając ekstremalne i niewygodnie zastosowane środki bezpieczeństwa, Papież Franciszek wydawał się być szczęśliwy, a my wszyscy pokochaliśmy jego prostotę i wysiłek, aby powiedzieć do nas kilka słów po arabsku. Niewątpliwie, dotknął naszych serc i ta wizyta pozostanie mocno w nich osadzona na długi czas.
 
 
Autor: Wilson Kodav SMA
Pn Wt Sr Cz Pt Sb N
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30