Wizyta w Togo

4 marca 2019

Togo podbiło nasze serca                                                                                         

„Musicie się wysypiać oraz jeść i pić wszystko, czym was ugoszczą (…)”, usłyszeliśmy w pierwszych dniach pobytu w Togo. Te słowa wzięliśmy sobie do serca i naprawdę otworzyliśmy się na Afrykę.

Jedliśmy i piliśmy wszystko, co nam przygotowano. Choć przyznam, że nie spróbowałam żywego termita, Maciek natomiast przełknął go bez większych problemów. Tamtejsi ludzie jedzą termity, ponieważ są źródłem cennych wartości odżywczych. Do dziś czuję niesmak, ponieważ zjadłam kawałek psiny tylko dlatego, że nie wiedziałam co jem. Mięso z psa jest spożywane przez wąską grupę Afrykańczyków. To rarytas, na który niewielu może sobie pozwolić. Spaliśmy w warunkach trudnych, żeby nie powiedzieć prymitywnych dla Europejczyka. Ani przez chwilę nie przyszło nam do głowy narzekać z tego powodu. Dostaliśmy od tych ludzi wszystko, co najlepsze. Cała wioska stawała na głowie, aby nas ugościć. Czuliśmy się trochę zażenowani, że sprawiamy taki kłopot. Nasza obecność w wiosce była dla nich świętem, okazją do spotkań, do oderwania się od rzeczywistości.

Codzienność w Afryce jest trudna, często bardzo bolesna i beznadziejna, ale obiecaliśmy tym ludziom, że będziemy o nich mówić, skupiając się na tym co nas urzekło i zadziwiło, a było tego bardzo wiele. Mimo trudnych warunków Afryka tętni życiem, wyostrza zmysły i dotyka serc. Urzeka ich śpiew, ich energia, ich zaangażowanie, hojność i gościna. Liturgia w Afryce trwa przeważnie około dwóch godzin, ale jest to czas wypełniony śpiewem, tańcem, radością, które przenikają i udzielają się każdemu. Szare, brudne, gliniane mury kaplicy, które na pierwszy rzut oka w ogóle jej nie przypominają, stają się w jednej chwili najpiękniejszym miejscem na ziemi. Dzieje się tak dzięki ludziom, którzy swoją osobowością, wielkością ducha, zaangażowaniem, pięknymi strojami działają cuda i poruszają serca. Wielokrotnie wydawało nam się, że cała ta podróż to jakiś sen, z którego za chwilę się obudzimy, ale to nie był sen. Obrazy, które widzieliśmy w telewizji, na które patrzyliśmy z rezerwą i niedowierzaniem stały się przez jakiś czas częścią naszej rzeczywistości.

Czas spędzony z dziećmi wspominamy nieustannie i tęsknimy za ich niespożytą energią, uśmiechem. Obecność dzieci była wspaniałym lekarstwem uśmierzającym tęsknotę za własnymi dziećmi. Uwielbiałam ten czas. Myślę, że Maciek również. Pokochaliśmy ich szczere spojrzenia, okrzyki radości. Trochę uwagi, jeden cukierek, przyjęcie ich pomocy np. w niesieniu bagażu - wystarczą, aby obdarzyły Cię zaufaniem i najpiękniejszym uśmiechem. Obraz małego dziecka niosącego miskę wypełnioną wodą na głowie na trwałe zapisze się w naszej pamięci. Dzieciństwo to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim mnóstwo obowiązków. Z naszych obserwacji wynika, że w Afryce dorośli nie poświęcają dzieciom czasu, są one pozostawione same sobie, same organizują sobie zabawki i czas wolny, którego mają niewiele, ponieważ większość prac domowych wykonują właśnie dzieci.

Celem naszej podróży były odwiedziny księdza Łukasza Kobielusa SMA. Chcieliśmy zobaczyć misję rodzonego brata Maćka. Jechaliśmy niewiele myśląc o tym, co nas tam spotka, co zobaczymy i kogo poznamy. Kraj tak odległy nagle stanął na wyciągnięcie ręki.

Togo to malowniczy kraj, który chwyta za serce. Położony jest w zachodniej Afryce, nad Zatoką Gwinejską. Graniczy od wschodu z Beninem, od zachodu z Ghaną, a od północy z Burkina Faso. Większość powierzchni państwa zajmują góry i tereny wyżynne. Kraj ten jest słabo rozwinięty gospodarczo. ONZ zalicza Togo do grupy jednych z najsłabiej rozwiniętych państw świata. Właśnie tam, w niewielkiej wiosce Awandjelo, powstała misja św. Jana Pawła II. To miejsce, z którego mogą być dumni mieszkańcy wioski.

Założycielem tejże misji jest nasz rodak ks. Łukasz Kobielus SMA. Niesamowite dzieło, w którym Togijczycy jednoczą się, słuchają Słowa Bożego, otrzymują pomoc i naukę jak żyć. Misjonarze to ludzie o wielkich sercach, którzy całkowicie poświęcają się dla innych. Dla drugiego człowieka opuścili swoje rodziny i wygodne życie. Stali się nauczycielami wiary we własne siły i własne możliwości. To jest dobry moment, aby podkreślić znaczenie pracy misjonarzy dla tego świata. Misjonarze SMA wiele zrobili i wciąż robią dla tych ludzi. Najważniejsze jest to, że przyjmują ich takimi jacy są z ich kulturą i tradycjami. Starają się ze wszystkich sił, aby ich warunki bytowe się poprawiły. Budują szkoły, studnie, przedszkola, organizują posiłki dla ubogich, odzież, ale przede wszystkim trwają z nimi, kiedy jest dobrze i kiedy jest źle. Tym samym są częścią ich świata. Afrykańczycy potrafią być bardzo wdzięczni za okazaną pomoc i dlatego darzą wielkim szacunkiem swoich pasterzy. Misjonarze angażują swoich parafian w różne przedsięwzięcia, dzięki czemu tamtejsi ludzie mają poczucie, że sami małymi kroczkami są w stanie zmieniać swoje życie. Czego potrzebują misjonarze? Naszej modlitwy i wsparcia materialnego od ludzi dobrej woli, których wciąż jest wiele. Dzięki nim ten piękny świat nie zginie.

Afryka zamieszała nam w głowach. Im więcej o niej myślimy, tym bardziej nas zadziwia i zaskakuje. Stąpając po afrykańskiej ziemi widzieliśmy luksus i biedę. Obserwując Togijczyków trudno stwierdzić czy powinniśmy im zazdrościć, czy współczuć. W ich zachowaniu, podejściu do pracy, do życia pokazują, że są ludźmi wolnymi, bez ograniczeń. Mówi się, że bieda jest najlepszym spoiwem. Ludzie wtedy trzymają się razem, pomagają sobie.

Przypomina nam się dzieciństwo i śmiało możemy stwierdzić, że tak właśnie jest. Wraz z poprawą jakości życia zyskaliśmy wiele, ale i straciliśmy coś czego w Afryce nie brakuje. Święta Matka Teresa często mówiła, że na Zachodzie spotykamy się z samotnością, która z wielu względów jest gorsza od biedy w Afryce. Mimo, iż z naszego punktu widzenia ich życie jest niegodne człowieka, kochają życie z całych sił i cieszą się nim. Mimo trudnych warunków Afryka tętni życiem, wyostrza zmysły i dotyka serc.

Togo jest i będzie w naszych sercach i wiemy, że będziemy wracać i przywoływać wspomnienia pełne wzruszeń. Wracać do intensywnych smaków i zapachów, do wyczekiwanych śmiechów, okrzyków radości dzieci podczas wspólnej zabawy. To wspaniała lekcja pokory, za którą dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogliśmy tam być. Dziękujemy księdzu Łukaszowi Kobielusowi SMA, który był dla nas wspaniałym przewodnikiem po afrykańskich ścieżkach.

Bożena i Maciej Kobielusowie

Pomóż misjonarzom!

Papieskie Intencje Ewangelizacyjne

Październik 2019
Aby tchnienie Ducha Świętego zrodziło nową misyjną ”wiosnę” w Kościele.

Poznaj nas bliżej

Pomoc misjom

Dołącz do wybranego dzieła

Stowarzyszenie Misji Afrykańskich

Prowincja Polska
Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów
22 75 20 888
sma@sma.pl
Numer konta:
40 1600 1127 1849 0839 4000 0001

Centrum Misji Afrykańskich

Rekolekcje, konferencje, formacja

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów

tel.: 22 35 04 735

kom.: 532 689 496  

email: cma@sma.pl 
Numer konta: Centrum Pomocy Misiom ''MOYO''
29 1600 1127 1844 3217 0000 0001 




CChW Solidarni

Centrum Charytatywno-Wolontariackie

Borzęcin Duży
ul. Warszawska 826
05–083 Zaborów
KRS: 0000229579

tel.: 22 75 20 313

 
email: solidarni@sma.pl 

Numer konta: 
71 1600 1127 1844 3996 6000 0001

ORM Piwniczna

Ośrodek Rekolekcyjno-Misyjny
ul. Śmigowskie 110
33–350 Piwniczna-Zdrój

tel.: 18 44 000 77
fax.: 18 44 000 76
 
 
 

 

email: piwniczna@sma.pl 

Numer konta:
88 1240 1558 1111 0010 1296 8546

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
133 0.17104005813599